
|
Menu: Strona główna Co to jest borelioza Jak ustrzec się zakażenia i rozpoznać wczesną infekcję "Lista objawów" stanu przewlekłego Czy ja mam późne stadium boreliozy? Jak to się leczy? Naturalne metody "leczenia" Terapia wg dr Budwig - POLECAM Terapia Gersona Jak wzmonić odporność i zdrowo się odżywiać Herx Test Western-Blot Testy PCR O antybiotykach słów parę Rekonwalescencja Mit wieloletniej boreliozy Historie boreliozy internetowej Hochsztaplerzy i hipochondrycy, czyli pułapki w internecie Zanim pomyślimy o boreliozie... A tu lista niektórych schorzeń dających podobne objawy: Niedobory witaminy D Zespół przewlekłego zmęczenia Niedoczynność tarczycy Kandydoza Chlamydioza Niedobór magnezu Choroby pasożytnicze Schorzenia jelit Witamina B12 |
Nie jest to rozdział tylko o niedoczynności tarczycy. Jest on o wszystkich ogólnie zaburzeniach hormonalnych bądź zaburzeniach metabolizmu. Niedoczynność tarczycy jest po prostu najczęściej spotykanym, dotyka w zasadzie 3% populacji naszego kraju, więc o pomyłkę jest tu bardzo łatwo. Zwłaszcza, gdy diagnozuje się samemu albo za pomocą koleżanki z forum dyskusyjnego. Tarczyca jest gruczołem który reguluje w zasadzie wszystkie funkcje organizmu - od procesów krwiotwórczych po wygląd włosów. Co jest szczególnie interesujące - na "liście objawów boreliozy", która krąży w internecie, jest szerego objawów typowo tarczycowych, które NIGDY nie występują przy boreliozie. Ktoś po prostu wyczuł, że na chorych można zrobić dobry biznes sprzedając leki na boreliozę, podczas gdy wystarczy zwykła wycieczka nad któreś z gorących mórz bądź nawet parę tabletek jodu.
Lista objawów niedoczynności tarczycy, na początek te które są wspólne z "internetową boreliozą" (nie mylić z prawdziwą boreliozą, która ma zupełnie inne objawy niż ta internetowa): Badanie - przesiewowy test to badanie TSH, wartość powyżej 2 powinna w zasadzie być już leczona, jeśli daje jakiekolwiek objawy (chociaż polski państwowy lekarz pewnie powie co innego). Po prostu u niektórych ludzi takie wartości świadczą już o niedoczynności i sprawiają, że czujemy się źle, inni czują się z tym doskonale. To jak z nadwagą, jedni mają 70 kg nadwagi i czują się idealnie, drudzy przy 10 kg tłuszczu są zagożeni zawałem bądź wylewem. Dokładniejsze badania to badania FT3, FT4 (wolne hormony tarczycy we krwi), USG tarczycy, zawartość T3 i T4 (hormony związane), badanie przeciwciał tarczycowych (są ich 3 rodzaje), badania metabolizmu glukozy, metabolizmu hormonów tarczycy, wydzielania noradrenaliny (badanie na chorobę Addisona). Generalnie jeśli mamy typowe objawy niedoczynności a nie mamy gigantycznego OB, szukamy przede wszystkim pomocy u endokrynologa. Jest szereg innych schorzeń w których zaburzona jest gospodarka hormonalna, dających identyczne objawy, przy których hormony tarczycy są na odpowiednim poziomie. Kiedyś byłem bardzo przeciwny wszelkiego rodzaju próbom samoleczenia schorzeń tarczycy, ale po tym, czego nasłuchałem się od pacjentów - zmieniłem zdanie o 180 stopni. Polscy endokrynolodzy to jest HORROR. Naprawdę inaczej tego nie można okreslić. Przeciętną małpę można w ciągu tygodnia nauczyć lepszego diagnozowania i leczenia schorzeń tarczycy. Regułą z bardzo, bardzo rzadkimi wyjątkami jest zapisywanie zbyt niskich dawek hormonów syntetycznych, a jednocześnie wciskanie pacjentowi 5 różnych leków na objawy wywołane zbyt niskim poziomem tych hormonów - na zbyt niskie ciśnienie krwi, zbyt wysoki poziom cholesterolu, depresję, problemy z włosami, problemy z układem pokarmowym, ból stawów, problemy z poziomem kobiecych hormonów... koszmar. 95% przypadków niedoczynności tarczycy to tak naprawdę przypadki niedoboru jodu - bo JEDYNA funkcja tarczycy to zamiana jodu na hormony. A jodu mamy w diecie za mało, dodatkowo szprycujemy się ciągle fluorem i bromem, które blokują jego działanie. Wystarczy więc uzupełnienie jodu - ale uwaga, NIGDY nie wolno stosować preparatów typu "kelp" czy innych "naturalnych" suplementów. Po pierwsze mają one całkowicie losową zawartośc jodu, po drugie - mają od cholery i jeszcze trochę fluoru, bromu, arsenu, kadmu, rtęci i innych metali ciężkich (opisywano kilka przypadków leczenia szpitalnego ciężkiego zatrucia arszenikiem obecnym w kelpie), po trzecie - są koszmarnie drogie. Najprostsze źródła jodu to jodek potasu - bądź najzwyklejsza jodyna. Jedna kropla 3% jodyny zawiera około 500 mcg (0,5 mg) jodu. Jedyny w zasadzie przypadek, gdy jodu nie powinno się zażywać, to Hashimoto - ale tu też sprawa jest dyskusyjna. Jod lekko przyspiesza schorzenie, ale wg niektórych lekarzy - potrafi je całkowicie wyleczyć (oficjalnie jest nieuleczalne). Niemniej jod ma inne działania, nie tylko związane z tarczycą. Przede wszystkim chroni przed rakiem piersi czy prostaty, oferując kilkukrotne (!) zmniejszenie ryzyka. to naprawdę potężna ochrona, której nie zapewni nam nic innego - rak piersi zabije co trzydziestą kobietę, rak prostaty co trzydziestego mężczyznę. Warto wg mnie brać jod, nawet jeśli ma on przyspieszyć rozwój choroby Hashimoto. Korzyści są w tym wypadku niewspółmiernie wyższe od strat. O jodzie rozpisałem się w temacie na forum, tutaj: klik Warto zaznaczyć, że niedobór witaminy D zawsze da objawy niedoczynności tarczycy, nawet jeśli poziom hormonów będzie odpowiedni. Dopiero podniesienie poziomu we krwi powyżej 50 ng/dl likwidowało objawy niedoczynności u pacjentów leczonych hormonami (i dopiero dawki powyżej 5000 IU witaminy D dziennie pozwalają go osiągnąć). A taki poziom ma raptem kilka procent osób w naszym kraju. Podobnie niedobory cynku bardzo źle wpływają na działanie tarczycy i metabolizm hormonów. O selenie nawet nie piszę, bo wszyscy wiedzą... ops, napisałem. |