Menu:



Strona główna

Co to jest borelioza

Jak ustrzec się zakażenia i rozpoznać wczesną infekcję

"Lista objawów" stanu przewlekłego

Czy ja mam późne stadium boreliozy?

Jak to się leczy?

Naturalne metody "leczenia"

Terapia wg dr Budwig - POLECAM

Terapia Gersona

Jak wzmonić odporność i zdrowo się odżywiać

Herx

Test Western-Blot

Testy PCR

O antybiotykach słów parę

Rekonwalescencja

Historie boreliozy internetowej

Hochsztaplerzy i hipochondrycy, czyli pułapki w internecie



Zanim pomyślimy o boreliozie...

A tu lista niektórych schorzeń dających podobne objawy:

Niedobory witaminy D

Zespół przewlekłego zmęczenia

Niedoczynność tarczycy

Kandydoza

Chlamydioza

Niedobór magnezu

Choroby pasożytnicze

Schorzenia jelit

Witamina B12



Nigdy nie mów "jutro" zdrowemu odżywianiu i gimnastyce porannej. Jutro dowiesz się, że zostały Ci 2 miesiące życia...

W jednym z rozdziałów opisałem, jak maksymalnie wzmocnić system odpornościowy, aby wspomóc leczenie antybiotykami. W tym skupię się na czym innym - opiszę kilka podstawowych zasad zdrowego odżywiania. Ich przestrzeganie - gwarantuję to - sprawi, że będziecie mieli dosłownie kilkakrotnie mniejszą szansę na raka czy zawał. Nie musicie przestrzegać wszystkiego i dokładnie, po prostu - im bliżej będziecie tego "ideału", tym będziecie zdrowsi.

Słowem wstępu - w Japonii w czasie wielkiego kryzysu ludzie jedli surowe ryby i nie obrobione zboża. Nie było ich po prostu stać na gotowanie czy białą mąkę. Zwracają uwagę 2 fakty. Po pierwsze, statystyka zachorowań na raka w tamtym okresie była w Japonii 5 krotnie niższa niż u nas. Po drugie, w Polsce mamy jednego 100latka na 25 000 osób, w Japonii - na 1000 osób.

Kluczem do zdrowia jest właściwa dieta. Nie żadne magiczne kapsułki czy czarodziejskie tabletki, po prostu zwykłe, zdrowe odżywianie się. Zwrócę uwagę na kilka czynników, które sprawiają, że - pomimo 20krotnie lepszej opieki zdrowotnej niż miała Japonia w czasie wielkiego kryzysu, pomimo tego że na terytorium Japonii zdetonowano 2 bomby atomowe przez co do tej pory ludzie umierają tam na choroby związane z promieniowaniem, pomimo tego wszystkiego dożycie 100 lat jest u nas 25 krotnie trudniejsze niż tam. Nie, to nie są geny - obecnie Japonia się "unowocześniła" i zachorowalność na raka, zawał i inne choroby cywilizacyjne jest tam niemal identyczna jak wszędzie indziej.

Nasze grzechy główne:

- mięso
- cukier
- tłuszcze rafinowane
- biała mąka
- kofeina
- napoje gazowane

Podstawa zagadki długowieczności Japończyków to kwasy omega 3. Niemniej samo ich zjadanie nie wystarczy. Trzeba też odrzucić nadmiar kwasów omega 6 - wypierają one omega 3 z organizmu nawet jeśli jemy ich dużo, blokują szlaki metaboliczne które nasz organizm wykorzystuje do zarządzania "dobrymi" kwasami. Obie te substancje służą m.in. do budowy ścian komórkowych. Jeśli mamy w diecie za dużo omega 6, stopniowo nasze ścianki ulegają degeneracji. Mając zniszczoną każdą jedną komórkę w organizmie, nie można czuć się zdrowo. Pojawiają się nowotwory, zwyrodnienie naczyń krwionośnych, miażdżyca. Oczywiście odrobina omega 6 też jest potrzebna, niemniej obecne spożywamy ich kilkadziesiąt razy więcej niż potrzeba. Więcej na ten temat w rozdziale o diecie dr Budwig.

I to jest właśnie jeden z powodów, dla którego należy zminimalizować spożycie mięsa, a najlepiej w ogóle je odrzucić. Wegetarianie żyją średnio o kilka - kilkanaście lat dłużej (zależy w którym kraju), właśnie z powodu niższego spożycia omega 6 i innych toksyn zawartych w mięsie.

Tłuszcze rafinowane (masło, margaryna) są najdoskonalszym źródłem rakotwórczych i miażdżycogennych kwasów omega 6, a także trójglicerydów.

Cukier działa na kilka sposobów. Po pierwsze, pobudza żołądek do wytwarzania gigantycznej ilości kwasu, który po prostu nie ma czego trawić. W naturze nie ma cukru, jeśli jemy coś słodkiego, np owoc, równocześnie zjadamy coś, co enzymy mogą rozłożyć. Cukier jest tu wyjątkiem. Przy okazji mamy potwornie zakwaszoną jamę ustną - organizm próbował zacząć trawić to co jemy już w ustach (ślina to pierwszy z soków trawiennych), ale - nie było co. Trawimy więc własne zęby, żołądek, potem jelita. Następnie wydzielamy ogromną ilość enzymów trawiennych, które też nie mają co trawić. Organizm "inwestuje" sole mineralne, między innymi wapń, aby w czasie trawienia "odebrać" z nawiązką to, co wydał. Ale - tutaj nic nie dostaje z powrotem, ani miligrama wapnia. W efekcie pogłębia się osteoporoza. Na koniec cały cukier jednocześnie przechodzi do krwi, jako że wchłania się on błyskawicznie. Kolejna rzecz z którą nasz organizm nie potrafi sobie radzić. Zaskoczony taką ilością "energii", wydziela w panice substancję która obniża poziom cukru we krwi. Substancja zaczyna działać, cukier osadza się w mięśniach, wątrobie. Spada jego poziom we krwi, a ponieważ wchłonęliśmy już cały z jelit - dość szybko spada do poziomu zbyt niskiego. Czujemy charakterystyczne osłabienie. Organizm znowu nie wiedząc co się dzieje, w panice wytwarza ogromną ilość substancji która zwiększa stężenie cukru we krwi. Pobieramy ten cukier z mięśni, wątroby - za chwilę znowu jest go za dużo. Organizm daje kolejną "kontrę".

Jeśli jeszcze się nie domyśliliście, powiem wprost - w ten sposób kształtuje się cukrzyca. Naprawdę bardzo, bardzo paskudne schorzenie. Nie chcecie tego mieć.

Biała mąka. Kolejny wróg zdrowego trybu życia. Po pierwsze, jest ona niemal zupełnie pozbawiona substancji odżywczych. Po drugie, występuje podobny mechanizm jak przy cukrze - do trawienia organizm "pożycza" sole mineralne, których nie dostaje z powrotem. Dla ciekawych, link do zawartości wybranych witamin i mikroelementów w chlebie białym oraz razowym:

Różnica między chlebem białym a razowym

W praktyce 60% magnezu który przyswajamy pochodzi z produktów zbożowych. Porównując wypieki z mąki razowej oraz z mąki białej trudno się dziwić, że mamy obecnie epidemię niedoboru tego pierwiastka. A jaka to kopalnia złota dla koncernów farmaceutycznych, każdy kto odpowiednio mocno wypłucze sobie magnez zapada na silną nerwicę, ileż pigułek można mu sprzedać, hoho.

Kofeina najzwyczajniej w świecie działa silnie moczopędnie, zarówno ta w kawie jak i w herbacie. Organizm zbyt szybko produkuje mocz, przez co wyrzuca razem z wodą niezbędny do życia magnez, wapń który wzmacnia nasze kości i szereg innych substancji.

Gazowane napoje powodują ucieczkę magnezu z organizmu, na nieco podobnej zasadzie jak kofeina. Najgorsza jednak jest coca cola i jej klony. Wprowadza do organizmu gigantyczne ilości cukru (np pół szklanki, gdyby nie kwas ortofosforowy człowiek zwymiotowałby colę od razu), kofeinę, dwutlenek węgla oraz kwasy fosforowe, które po prostu niszczą nasze zapasy cynku.

Mamy więc pierwsze przykazania - mało bądź zero mięsa, praktycznie w ogóle tłuszczy rafinowanych, spożywanie produktów bogatych w omega 3, eliminacja białego cukru (są przecież owoce, miód, figi, rodzynki...), zastąpienie napoi gazowanych niegazowanymi, zastąpienie produktów z białej mąki produktami razowymi (oraz białego ryżu ryżem brązowym).

Pozostało zająć się tymi substancjami, których w diecie tak czy tak będzie mało.

Witamina D - tutaj najlepsze są kąpiele słoneczne. Mówi się, że powodują one raka skóry, a prawda jest taka, że kilkanaście czy kilkadziesiąt razy więcej osób zapada na raka z powodu braku witaminy D niż z powodu opalania.

Kwas foliowy - witamina niezbędna do życia, która ginie w procesie gotowania. Obecna w zielonych częściach roślin. W ostateczności z tabletek.

Cynk - jest go po prostu coraz mniej w glebach a niedobory stają się epidemią, jednak osoby spożywające wyłącznie produkty razowe nie powinny mieć dużych problemów.

Witamina B12 - ginie w czasie gotowania, gleby coraz bardziej są wypłukane z kobaltu niezbędnego do jej syntetyzowania przez bakterie (żadne zwierzę ani żadna roślina nie potrafi jej syntetyzować).

Jod - 3% populacji naszego kraju ma silne niedobory i związane z nimi problemy zdrowotne. Proponuję jakieś preparaty z jodem typu np "Kelp", spożywanie ryb morskich naprawdę nie jest najlepszym pomysłem - 40 lat temu co prawda gwarantowało to długie życie, obecnie niestety jedyne, do czego nadają się morskie ryby, to próby odkrycia paru nowych pierwiastków. Że co, że są badane przez Sanepid? Hihi, dobry dowcip. Normy stężenia rtęci, arsenu, DDT i innych wynalazków zostały już wielokrotnie przesuwane aby te ryby się w nich mieściły, inaczej splajtowałoby rybołóstwo. A że rybki lekko świecą w ciemności... kto by się przejmował, ważne że nie ma strajków rybaków.

Ważne, aby dokładnie gryźć i przeżuwać każdy kęs, ślina to jeden z najważniejszych enzymów trawiennych.

To wszystko. Cała reszta to gimnastyka poranna (bardzo, bardzo ważna, naprawdę)), uśmiech i pozytywne myślenie. Szerzej o paru "trickach" napisałem w rozdziale o "naturalnej terapii"